piątek, 13 czerwca 2014

Empatia




Empatia


W niebieskiej komodzie zabrakło pudełek.
Przeterminowane tabletki rozsypały się jak kopiejki.
Babcia w pokoju przeliczała muchy uczepione żyrandola.
Im wyżej, tym więcej martwych, więc straciła rachubę.
Przez ostatni rok

odpowiadała na każde pytanie, kiwając twierdząco głową.
Wspominałam o epidemii, wpatrzona w kwiaty.
Upstrzone mikroskopijnymi bąbelkami egzemy spowodowały,
że zasłony nie przepuszczały światła. W kruche listki
wsiąkał kurz. Babcia w pamięci odliczała pieniądze, co tydzień

odkładała na czarną godzinę. Nie chciała słuchać, że nie urodzę
z powodów, które piętrzą się i uciskają.
Od dawna nie potrafię przebiec wszerz i wzdłuż plaży.
przestałam nurkować, chyba że do szafy, z której powypadały półki.
Układam rzeczy na nowo.

Zamykam drzwi. Sweter nie otula ramion jak kiedyś.
Na ulicy kolorowa młodzież zwija się ze śmiechu, jakby tylko chichot
był lekarstwem na strach. Powoli przeżuwam suszone morele.