poniedziałek, 11 stycznia 2010

Za oknem, na pogrążonym w mroku podwórzu, pada śnieg.
Ten dźwięk, jakby ktoś całował szybę. Śnieg się rozpuści, bo jest dopiero listopad, ale to i tak przedsmak zimy. Nie wiem, dlaczego mnie to fascynuje. Wiem, co nadchodzi : plucha, ciemność , grypa, brudny śnieg, wiatr, plamy od soli na butach. Ale wciąż pozostaje oczekiwanie: człowiek napina się przed walką. Zima to coś, na co można wyjść, z czym można się zmierzyć twarzą w twarz, a potem pokrzyżować mu plany, wracając do domu.
 Margaret Atwood  "Ślepy zabójca"



przy wszechogarniającej, przytłaczającej bieli tęsknię do kolorów
to było tak niedawno...




szamotowe płytki 10 / 10 cm , malowane angobami, solami, szkliwione
wypalane kilkakrotnie ,warstwa po warstwie w temperaturach od 1050 do 1230 C
40 / 100 cm