poniedziałek, 11 stycznia 2010

Za oknem, na pogrążonym w mroku podwórzu, pada śnieg.
Ten dźwięk, jakby ktoś całował szybę. Śnieg się rozpuści, bo jest dopiero listopad, ale to i tak przedsmak zimy. Nie wiem, dlaczego mnie to fascynuje. Wiem, co nadchodzi : plucha, ciemność , grypa, brudny śnieg, wiatr, plamy od soli na butach. Ale wciąż pozostaje oczekiwanie: człowiek napina się przed walką. Zima to coś, na co można wyjść, z czym można się zmierzyć twarzą w twarz, a potem pokrzyżować mu plany, wracając do domu.
 Margaret Atwood  "Ślepy zabójca"



przy wszechogarniającej, przytłaczającej bieli tęsknię do kolorów
to było tak niedawno...




szamotowe płytki 10 / 10 cm , malowane angobami, solami, szkliwione
wypalane kilkakrotnie ,warstwa po warstwie w temperaturach od 1050 do 1230 C
40 / 100 cm







6 komentarzy:

  1. tęsknotę podzielam....
    oczy...
    duszę karmię....

    OdpowiedzUsuń
  2. przepiękne !!!!!!!!! nie sposób oderwać oczu
    a jeden z motywów ... ach !

    OdpowiedzUsuń
  3. Poruszają serce. Są Sztuką :)Piękny pamiętnik Basiu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziś znalazłam, to co zobaczyłam... brak mi słów, by wyrazić co czuję.
    Anioły (w sklepie) jedyne w swoim rodzaju, niebawem powiększą moją kolekcję:)
    Pozdrawiam cieplutko mimo tego co za oknem.

    OdpowiedzUsuń
  5. o rety... cudo!!!!

    ja w nich widzę papiery scrapowe....marzenie... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj tak , trochę scrap-ceramika, nie da się ukryć :}

    OdpowiedzUsuń